wtorek, 11 marca 2014

Ernst Wiechert

On sam stał tu jak gdyby po raz pierwszy. Nie bez lęku i nie bez
wstydu, i nie bez pełnego zrozumienia, że zawsze będzie lichym
kapitanem tego rozbitego statku. Lecz jednak z cichą radością, która
płynęła z tego do czysta wymytego obrazka i napełniała także i jego.
Uciekł, ale wrócił i teraz już zostanie.

Fragment powieści Missa sine nomine (1950), w przekładzie Marii Kłos- Gwizdalskiej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz